niedziela, 22 marca 2009

W oczekiwaniu na nowy sezon ;-)

No i teraz wyda się ważna rzecz: czego szymony nie cierpią. W myśl teorii psychologicznych - odreagowują. Pobrali się dawno temu, młodzi i piękni, haha ;-) - czego w żaden sposób nie widać na zdjęciach wykonanych dla nich w tym dniu (a dzień też był piękny). Hm. Coś jednak widać: mrok kościoła, ciocie nad kotletem, wujków z kieliszkami... Dwa wielkie albumy zdjęć... i zaledwie kilka kadrów, które niosą jakieś emocje.

A więc - odreagowujemy. Nie robimy nieśmiertelnych pozowanych zdjęć przy kolumnie lub - w ramach rozszerzania oferty - półkolumnie. Nie robimy zdjęć nad jedzeniem. Nie ustawiamy gości wg wzrostu do zdjęcia grupowego. Pokazujemy emocje.

Nowe śluby już za kilka tygodni. Tymczasem - kilka kadrów, które lubimy szczególnie ;-)









ściąga - na wszelki wypadek ;-)



w najistotniejszych momentach ceremonii na zdjęciach nie ma żadnych zbędnych elementów rozpraszających. Niczego nie udziwniamy:








A podczas sesji ogranicza nas wyłącznie wyobraźnia ;-)




Bo srebro, i złoto, to nic - chodzi o to, by MŁODYM BYĆ! Więcej nic...

Para bardzo młodych, miłych, naturalnych i spontanicznych ludzi - Julia i Tomek, postanowili spędzić z nami jesienne popołudnie. Chyba nie żałują ;-)















Zooming agresywny, czyli: ster w ręce młodzieży

Geny - ważna sprawa. Rozsądnie swe lokując, zapewniamy sobie nieśmiertelność. Nasze są ulokowane idealnie.

Prawie-jedenastolatek. Lubi origami i trampolinę, nie przepada za szkołą. Wciska spust migawki jednocześnie kręcąc zoomem. Zdjęcia poniżej nie zostały poddane żadnej obróbce, a jedynie zmniejszeniu. Wygrały parę konkursów, cieszyły się zainteresowaniem na aukcjach charytatywnych na kilku forach. No i co z tego, że chłopak czasem daje starym popalić? ;-)

Dodam, że to jest zwykły las mieszany, październikowe popołudnie ;-)










i wcześniejsze próby, Skalne Miasto:


od czegoś trzeba zacząć, czyli: kto to jest szymony-foto?

Szymony to dziwna ekipa ;-) Jest nas sporo, jesteśmy mocno zróżnicowani zarówno płciowo, jak i wiekowo. O charakterkach nawet nie wspominam ;-) Ale - dajemy radę razem. Co więcej, są rzeczy, które wszyscy lubimy. Ot, na przykład lubimy przez wizjer patrzeć, i uwieczniać to, co widzimy.

Niektórzy z nas zaczynali bardzo wcześnie. Początki nie były łatwe ;-)



Ale - większość z nas do swojego aparatu "przyrosła" i bez nich - głupio nam jakoś, i ręce jakieś puste...







i tylko jedna jest wśród nas taka, która zdecydowanie woli z drugiej strony obiektywu stać: